Ridley Scott to bez wątpienia
utalentowany reżyser. Ale jego ostatnie filmy, nie zaliczyłabym do najbardziej udanych
– zarówno Prometeusz, jak i Robin Hood oraz Exodus: Bogowie i królowie to
produkcje, które miały potencjał bycia czym lepszym. Ale niestety nie wszystko
zagrało tak, jak powinno. Dlatego do ekranizacji jednej z najciekawszych
powieści science fiction ostatnich lat, Marsjanina autorstwa Andy’ego Weira, podchodziłam
z dużym dystansem. Chociaż zwiastuny zapowiadały, że możemy mieć do czynienia z
naprawdę udaną produkcją.
niedziela, 27 września 2015
wtorek, 15 września 2015
Assassin's Creed IV: Black Flag, czyli dlaczego nie zagrałam w to wcześniej?!
Assassin’s Creed IV: Black Flag
ukazał się w 2013 roku i towarzyszył premierze konsol najnowszej generacji.
Jednak z powodu ogromnych zaległości growych, serialowych i książkowych,
sięgnęłam po ten tytuł Ubisoftu dopiero teraz. I wiecie co? Żałuję, że nie
zrobiłam tego wcześniej.
Ubisoft podeszło do tematyki
pirackiej bardzo ambitnie, przez co gracz co chwila zaskakiwany jest nowymi
możliwościami. Owszem, część z nich pojawiła się już wcześniej (minigierki,
bitwy morskie, polowanie na zwierzęta) ale i tak – to czwarta część serii jest
tą największą i najbardziej klimatyczną (nie grałam jeszcze w Rogue i Unity,
ale i na nie przyjdzie pora).
| Źródło: http://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=518687859 |
piątek, 19 czerwca 2015
Seriale do nadrobienia w wakacje cz. 1
W poniższym wpisie zaprezentuję Wam seriale, które ja osobiście już oglądałam i polecam (albo jestem w trakcie oglądania). W kolejnej części, która ukaże się "na dniach", zamieszczę pozostałe pozycje, które nie zmieściły się w tym zestawieniu.
Lato to doskonały czas na nadrobienie zaległych seriali - część z nas ma wreszcie upragnione urlopy, a jeszcze inni mogą odsapnąć od szkoły/uczelni. Na dodatek w telewizji ogólnodostępnej w te upalne miesiące dzieje się bardzo mało i w tym czasie prym wiodą Showtime i HBO. Jest to więc czas maratonów filmowych dla każdego serialoholika.
wtorek, 16 czerwca 2015
Premierowy odcinek space opery Dark Matter, czyli miało być mrocznie, wyszło przeciętnie
Zawsze lubiłam seriale science fiction. Byłam w stanie
przymknąć oko na nie zawsze odpowiednie efekty specjalne i czasami bezsensowne
wątki i wyjaśnienia, „jak coś działa”. Zdarzały się produkcje, które uwielbiam
do dziś – westernowe Firefly, rewelacyjne australijskie Farscape (całe
szczęście Claudia Black podkłada głoś w wielu grach komputerowych i można ją
usłyszeć między innymi w Uncharted i Dragon Age), niezłe Defiance i odkryte
niedawno The 100 (gdy skończę drugi sezon, naskrobię recenzję). Do mającego
polską premierę tuż po światowej Dark Matter, podchodziłam z dużym dystansem.
Bardzo dużym.
O produkcji nie czytałam wcześniej zbyt wiele, oprócz informacji o tym, że takowy tytuł
powstaje. Dark Matter to serial twórców Gwiezdnych wrót oraz Lost Girl
(Zagubiona tożsamość), w Polsce pokazywany na Scifi Universal. Space opera
powstała na bazie powieści graficznej o tym samym tytule, wydanej w 2012 roku
przez Dark Horse.
Na papierze wszystko wygląda świetnie – szóstka nieznanych
sobie bohaterów budzi się z hibernacji na opuszczonym statku. Żadne z nich nie wie,
kim jest i co się wydarzyło. Wspólnie postanawiają odkryć, kim są i co poszło
nie tak. Przy okazji każde z nich odkrywa, w czym kiedyś było najlepsze –
władaniu szablami, korzystaniu z najnowszych technologii itd. Szybko nasi
arcyciekawi bohaterowie natrafiają na granego przez Zoie Palmer androida. I to
tak naprawdę jedyna postać, która wzbudza jakiekolwiek emocje i chce się ją
oglądać na ekranie. A nie jest człowiekiem.
Bohaterowie dość szybko odnajdują się w swoich szablonowych
rolach w drużynie (mięśniak, wiecznie zdenerwowany, ekspertka od wyjaśniania „jak
to działa” itd.) i już teraz widać zadatki na dalsze
facepalmy przy oglądaniu poczynań szóstki.
Bardzo rozbawiło mnie to, że android sterujący statkiem
najwidoczniej nie należy do mistrzów w swojej dziedzinie i rozważam opcje w tak
szybkim tempie, jak jest to w stanie powiedzieć aktorka. Efekty specjalne (a
zwłaszcza podróże statkiem) przypominają na myśl seriale z początku lat
90-tych. To dałoby się oczywiście znieść, gdyby nie to, że sceny walk również
póki co nie należą do najlepszych, wypadają drętwo i sztucznie. To samo dotyczy
większości obsady. Jest to oczywiście dopiero pierwszy odcinek, a już
niejednokrotnie zmieniałam zdanie odnośnie serii po obejrzeniu większej liczby
odcinków (Spartacus, ostatnio The 100).
Zakończenie odcinka oferuje zwrot akcji i ujawnienie
tożsamości bohaterów, jednak mam nadzieję, że nie będzie to tak proste, jak
zostało przedstawione w ostatnich minutach. Po jednym odcinku wiele może się jeszcze zmienić (i mam nadzieję, że tak się stanie), chociaż mam wątpliwości odnośnie tego, czy uda im się zmienić aż tak wiele. W końcu zamiast czekać i męczyć się kolejnymi odcinkami, można po prostu sięgnąć po inny serial (obejrzyjcie koniecznie Farscape). Pierwszy sezon liczy 13 odcinków i
póki co nie wiadomo, czy zostanie zamówiony drugi sezon.
poniedziałek, 15 czerwca 2015
Corsair K70 MX Blue, czyli pierwsza przygoda z klawiaturą mechaniczną
Lubię pisać. I to nie tylko
dłuższe teksty, ale również podczas rozgrywek w grach – szybko odpisywać znajomym
(a jeśli akurat jest to mecz w multi, od razu ginąć). Do tej pory korzystałam z
klawiatury Razer Deathstalker, ponieważ zawsze lubiłam układ klawiszy znany z
laptopów i pisało mi się na nim całkiem nieźle. Chociaż, robiłam na nim dość
dużo literówek, ponieważ klawisze nie były wyprofilowane, a w grach zdarzało mi
się nie trafić w odpowiedni klawisz i umrzeć w tempie ekspresowym. A potem
weszłam w posiadanie klawiatury mechanicznej i… to była miłość od pierwszego
wejrzenia.
Klawiatury mechaniczne nie są dla każdego. Ich budowa
znacząco różni się od standardowych, niespecjalistycznych klawiatur do pisania
albo grania – większość z nich to klawiatury membranowe. Co jest innego w
mechanicznych? Sposób wykonania klawiszy. Najbardziej znane klawisze należą do
firmy Cherry MX i w zależności od zastosowania oferują inną siłę nacisku i
dźwięk. Poniżej znajdziecie gift prezentujące zastosowanie dwóch
najpopularniejszych z nich : nastawionych głównie na granie redów (mają bardzo szybki
czas reakcji, ale przy pisaniu można łatwo popełniać błędy) i bardziej uniwersalne,
z charakterystycznym klikiem Cherry MX Blue.
Źródło gifów: http://lifehacker.com/how-to-choose-the-best-mechanical-keyboard-and-why-you-511140347
Po przeprowadzeniu dość długiego researchu i obejrzeniu
kilkunastu recenzji różnych klawiatur mechanicznych, zdecydowałam się na
Corsaira K70 z klawiszami Cherry MX Blue. W Polsce znacznie większą
popularnością cieszą się produkty firmy Razer (od jakiegoś czasu nie korzystają
z klawiszy Cherry i produkują w Chinach własne odpowiedniki), nieźle radzi
sobie również marka Tesoro. Corsair przyciągnął mnie jednak bardzo ciekawym
designem i podkładką pod nadgarstki.
Klawiatury mechaniczne nie należą do najtańszych i są
postrzegane jako high-endowe akcesoria dla graczy. Dlatego w ramach
racjonalnych wyborów, zdecydowałam się na wersję z czerwonym podświetleniem, a
nie wielokolorowym RGB. Wielokolorowa klawiatura na pewno wyglądałaby jeszcze
lepiej na biurku, ale i bez tego K70 spełnia swoje zadanie i prezentuje się
bardzo dobrze. Na odatek w standardzie otrzymałam specjalne, czerwone
wyprofilowane wymienne klawisze WSAD-u oraz numeryczne 1-6. Klawisze wyjmuje
się niezwykle łatwo specjalnym narzędziem i trzeba się BARDZO postarać, aby je
uszkodzić. A gdy chcemy pograć, wyprofilowane przyciski nadają się idealnie.
Klawiatura mechaniczna wymaga jednak przyzwyczajenia. Po
pierwsze, jeśli wcześniej korzystaliśmy z klawiatur w laptopach lub modeli
takich jak Razer Deathstalker, większy skok klawiszy początkowo będzie
uciążliwy. Ale tylko początkowo. Wyprofilowanie klawiszy, a w przypadku
przełączników Cherry MX Blue również wyraźny skok w połowie klawisza (klawisz
już wtedy jest uznawany za naciśnięty) sprawiają, że będziemy pisać o wiele
szybciej i popełnimy znacznie mniej błędów.
Przełączniki Blue dobrze nadają się również do grania (chociaż tu prym wiodą przełączniki Red oraz Brown) - umożliwiają znacznie szybszą reakcję na zdarzenia dziejące się na ekranie i równoczesne naciśnięcie wielu klawiszy (tzw. antighosting). Po kilkunastu minutach w Battlefieldzie biegało mi się znacznie lepiej (latanie helikopterem to nadal coś, co przyczynia się do zwiększenia szans przeciwnego teamu na zwycięstwo), a i oddalone od WSAD-u przyciski nie sprawiały takich trudności w trafieniu. Często słucham na komputerze muzyki, korzystając ze Spotify'a. Ogromny plus za to, że obecne w prawym, górnym rogu klawisze multimedialne obsługują i ten program. Dzięki temu nawet podczas grania możemy zmienić piosenkę zmniejszyć głośność.
![]() |
| Tak prezentuje się narzędzie do wyjmowania klawiszy |
Inną bardzo fajną opcją jest regulacja podświetlenia - ta opcja powoli przechodzi już do standardu w produktach dla graczy, jednak Corsair zaoferował również ciekawą funkcję - klawisze nie są podświetlone, a dioda pod klawiszem uruchamia się na parę sekund tylko po tym, jak ją naciśniemy. Daje to fajne efekty podczas pisania i zachęca do zwiększania szybkości klikania.
Nie ma jednak produktu bez wad. W tym wypadku jest to
głośność użytkowania. Jeśli uwielbiamy charakterystyczny klik rodem ze starych
klawiatur, będziemy zadowoleni. Jeśli nie – powinniśmy zastanowić się nad
założeniem specjalnych nakładek wyciszających pod klawisze lub kupnem
klawiatury membranowej. Mieszkając sama nie mam żadnego problemu z głośnymi
salwami kliknięć w ciągu nocy, ale jeśli macie innych domowników niż kot, mogą
być oni bardzo niezadowoleni z waszego zakupu. Charakterystyczny dźwięk słychać
nawet podczas noszenia słuchawek.
Jeśli nie przeszkadza wam wspomniany hałas i cena (kosz takiej klawiatury to od 300 do nawet 650 zł), a chcecie mieć długowieczną klawiaturę z charakterystycznym klikiem (poniżej filmik z próbkami dźwiękowymi) i szybkim czasem reakcji - dajcie szansę klawiaturze mechanicznej. Przed zakupem przetestujcie jednak ten typ klawiatury u znajomych lub w jednym ze sklepów komputerowych. Ja po zakupie K70 nie planuję już wracać do klawiatur membranowych :)
Jeśli nie przeszkadza wam wspomniany hałas i cena (kosz takiej klawiatury to od 300 do nawet 650 zł), a chcecie mieć długowieczną klawiaturę z charakterystycznym klikiem (poniżej filmik z próbkami dźwiękowymi) i szybkim czasem reakcji - dajcie szansę klawiaturze mechanicznej. Przed zakupem przetestujcie jednak ten typ klawiatury u znajomych lub w jednym ze sklepów komputerowych. Ja po zakupie K70 nie planuję już wracać do klawiatur membranowych :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Popularne posty
-
Zaczynają się wakacje (koniec egzaminów i sesji:D) przyszła więc pora na zmiany, także na naszym blogu. Wybrałyśmy kilka najciekawszych sza...
-
Tytuł: Rango Reżyseria: Gore Verbinski Data premiery: 4 marca 2011 (Polska) i 14 lutego 2011(Świat) Produkcja: USA Gatunek: Animac...
-
Tytuł : Zła Kobieta Tytuł oryginału : Bad Teacher Reżyseria : Jake Kasdan Premiera : 12 sierpnia 2011(Polska) i 17 czerwca 2011(Św...
-
Tytuł: Żona na Niby Tytuł oryginału: Just go with it Reżyseria: Dennis Dugan Data premiery: 1 kwietnia 2011 (Polska), 8 lutego 2011(...





